search
top

zlot czarownic

sobotnie popołudnie, słonce grzeje z całych sił, mam wrażenie że to środek lata, a przecież mamy kwiecień. Kroję bakłażana jedną ręką, drugą mieszam marynatę do mięsa, jak zwykle spóźniona, praca wre a pot spływa z czoła. Słyszę kroki, ale jakieś takie ciche, może ktoś się zakrada, a ja oczywiście dom na oścież otwarty, chwila zatrzymania i w progu pojawia się mała, uśmiechnięta Tosia z mamą. Moi pierwsi goście, bo dziś jest zlot czarownic, dzień kiedy nareszcie możemy się spotkać, usiąść, poplotkować, zjeść dobre jedzenie, na którego przygotowanie żadna z nas nie ma czasu w ciągu tygodnia. Za chwilę wchodzą kolejne kobitki, obładowane siatami z zakupami na sałatki, zdrowymi sokami i smakołykami. Nagle w kuchni gwar, sto tysięcy tematów naraz, śmiech i atmosfera którą uwielbiam. Kocham dom pełen ludzi, gdzie każdy czuje się swobodnie, wtedy wiem że cały wysiłek który włożyłam w stworzenie mojej chałupki nie poszedł na marne.

 

 

19

jesteśmy na wsi, więc biesiadujemy na zewnątrz, wszędzie zielono, cisza, spokój, drzewa pełne białych, pachnących kwiatów, w tle radio Złote przeboje i nieśmiertelne kawałki lat 70,80 i 90. Dojechała Matylda z Filipem i Pola. Jesteśmy prawie w komplecie, kto by pomyślał że kiedyś będziemy miały tyle radości spędzając popołudnie w takiej atmosferze…nadrabiamy zaległości w opowieściach co u której się wydarzyło w ostatnim czasie, plotkujemy i wybuchamy śmiechem przypominając sobie wydarzenia z lat młodości, to chyba wpływ wiejskiego powietrza:) było cudownie, kobitki dzięki że Was mam:)

7

12

21

10

5

111

23

18

16

20

15

6

14

8

9

4

2

3

13

27

24

IMG_3894

26

 

Leave a Reply

top