search
top

powakacyjnie

 

Żar leje się z nieba. Wydaje mi się ze jest 10, albo 11 rano..sama nie wiem, tu czas wolniej płynie, a i człowiek godzin nie liczy, jak to zwykle na wakacjach.

Leżymy nad basenem, w tle rozlega się brzęczenie cykad, które bez problemu potrafią człowieka wprowadzić w stan lewitacji. Obok mnie starszyzna chrapie, zakrapianą noc odsypia. Co chwila słychać plusk wody, rozbijającej się o bok basenu lekko przez wiatr kołysanej.

 Po raz kolejny czytam ten sam wers, bo skupić myśli nie mogę, dzieci krzyczą, chlapią na wszystkie strony i śmieją się do rozpuku. Nie przeszkadza mi to w ogóle, nareszcie oddycham pełną piersią.

Moje dziecko ukochane przechodzi z rąk do rąk. Babcia ponosi, pokołysze, a gdy mu się znudzi to tata zabiera i robi obchód po okolicy, zatrzymując się przed każdym kwiatuszkiem i robaczkiem.

Czasem stópki w zimnej wodzie zanurzy, ale tylko na ułamek sekundy.

Słońce wzbija się coraz wyżej, a ja nie czuję upału, leżę pod parasolem z przymrużonymi oczyma i delektuję się każdą minutą…

Połowa września… 6 rano pobudka. Julek przewraca się z boku na bok i uśmiecha szczerząc jedynego ząbka.

Trzymam w jednej ręce telefon, drugą robię mleko,  potem szybka zmiana pieluchy, body zakładamy, kosz z jedzeniem pakuję i Julek gotowy do wyjazdu do babci. 

Potem następuje mój czas, tzn te całe kilka minut kiedy to mam się ubrać, umalować, zagryźć kanapkę i przerzucić ferajnę do auta.

Droga standardowo masakryczna bo dziecko moje wręcz nienawidzi jeździć samochodem co każdorazowo demonstruje piskami i płaczem.

 30 minut póżniej oddaję dziecko me w ręce babci i zaczynam pracę…  

Po całym dniu na pełnych obrotach, kiedy już wybawię, wykąpię, nakarmię i uśpię Lula, siadam na kanapie i myślę sobie że oddałabym wiele za  to by móc wrócić choć na chwilę na ten leżak pod parasolem..

 

4

5

collage aaa

9

23

20

21

22

17

16

15

14

18

8

collage bbb

7

10

Leave a Reply

top