search
top

sen

38

 

piąta rano, słyszę już bliżej nieokreślone dźwięki , jakby chciał powiedzieć „mamo, noooo obudź się”, obracam się więc na bok, a tu buźka z wpatrzonymi we mnie ogromnymi, błękitnymi oczkami i uśmiechem od ucha do ucha Mój Julek przywitał właśnie dzień…

Choć jestem półprzytomna, bo dopiero co przecież się położyłam, to odwzajemniam uśmiech, no bo jak można dalej spać gdy taki robaczek chce z tobą celebrować poranek…i tak tylko w głębi sobie myślę że dziś to już na pewno położę się o 20, razem z Julem, żeby w końcu się wyspać…

Mija dzień, napięty do granic możliwości, aż ciężko zakręt złapać bo pasuje jaki obiad zrobić, coś ochędożyć, jak to moja Kinia mówi, a pomiędzy tym wszystkim to jeszcze zabawiać królewicza i nie że na leżaka czy na macie która aż kipi od kolorowych maskotek, błyskotek i wszystkiego co teoretycznie niemowlę potrzebuje żeby się sobą zająć, tu trzeba na rączki zabrać, tak żeby dziecko mogło wszystko widzieć…i nie ze w jednym miejscu.. cały dom chce zwiedzać, nawet kilkanaście razy, bo jak nudno to zaraz ryk.

Gdy dzień zbliża się ku końcowi, przychodzi upragniona, przeze mnie oczywiście, pora na kąpiel, szybka butelka z ciepłym mleczkiem i o 20 cyk do łóżeczka.

Pamiętając swe poranne obietnice sprzątam więc szybko po kąpieli, puszczam wodę do wanny i zabieram się za mycie butelek, potem przygotowanie tacki z mleczkiem, witaminkami i wodą, tak żeby w nocy mieć wszystko pod ręką.. po czym przypominam sobie ze jeszcze przecież kwiaty trzeba podlać. Wyłączam więc wodę i zabieram się za ogród.

Wracam.. puszczam znów wodę, już myślami zanurzam się w wannie i zaś sobie przypominam że cholera miałam przecież przelewy zrobić i ręcznik zamówić, ten ładny co nam na wakacje niezbędny, a do dziś tylko promocja… no to wodę zamykam i siadam do laptopa, „tylko na chwilę”. Ale gdy już go otworzę to jeszcze meila sprawdzę, oglądnę co kto dziś robił i raczył się tym podzielić na fb, poczytam plotki i gdy już mam serdecznie dość to zamykam komputer. Niestety kątem oka zerkam na kuchnię, a tam zlew pełen naczyń, które pasuje wymyć i zmywarka trzy dni pełna stoi, to opróżnić też przydałoby się.. i lodówkę miałam wyczyścić….

Kąpię się więc ledwo żywa, bo wszystko trza było zrobić, zabieram tackę, włóczę nogami po schodach, wchodzę do sypialni, patrzę przez chwilę na słodko śpiącego Julka, daje buziaka na dobranoc i kładę się spać.. godzinę później budzę się bo brzuszek pusty i muszę nakarmić małego głodomorka, 30 minut później staram się zasnąć.. koło 1.30 jeszcze zerkam na telefon bo coś spać nie mogę…4.00 kolejna pora karmienia, tym razem zaraz po odstawieniu butelki zasypiam, czasem to nawet tej butelki nie zdążę odłożyć.. 5.00 słyszę nieokreślone dźwięki…..jakby inaczej, dziś też sobie obiecuję położyć się wcześniej spać

45

26

24

27

31

33

34

18

22

21

52

46

51

50

54

57

44

Leave a Reply

top