search
top

o tym co najważniejsze

11

12

9

7

8

6

5

4

3

2

1

13

14

10

Są w życiu takie chwile kiedy to z radości brakuje tchu, chce ci się płakać a jednocześnie śmiać do rozpuku i masz wrażenie że zaraz eksplodujesz z tego szczęścia. Nie zdarza się to zbyt często, ale jeśli masz farta to kilka razy w życiu doświadczasz tego uczucia. Ja przeżyłam kilka takich chwil w tym roku i śmiało mogę powiedzieć że nieodwracalnie zmieniły moje życie.

Wszystko zaczęło się  od zmiany stanowiska w pracy na to, które zawsze chciałam. Sporo wysiłku, poświęcenia, ale udało się, dostałam tak długo wyczekiwaną posadę. Mniejszy stres, zdecydowanie więcej satysfakcji  i życie stało się przyjemniejsze. Jakby tego szczęścia było zbyt mało to przyszedł czas na kolejną ważną chwilę.. taką w której to moje serce zaczęło bić mocniej.

Lipcowy poranek, zwyczajny dzień. Rzadko mi się zdarza dłużej leżakować, bo z reguły zrywam się na nogi zaraz po przebudzeniu, a dziś jakoś tak chęci brakowało. Leżałam, myślałam i czułam że coś się zmieniło, coś jest nie tak.. Chwilę później już wiedziałam, to co się działo w mojej głowie to nie sposób określić – 2 kreski .. chwila jedna na całe życie.

Od tego momentu wszystko potoczyło się jak w przyspieszonym tempie, na wizycie dostałam zdjęcie, z którego tak naprawdę nic nie rozumiałam, ale powiedziano mi że „ono” tam jest. Tylko kobieta, która bardzo chce mieć dziecko, zrozumie o czym piszę, co się dzieje w jej głowie gdy się dowiaduje że jest w ciąży.

Od pierwszych chwil mój cały świat stanął do góry nogami, myślałam że eksploduję z tej radości, ale do czasu… bo po miesiącu pojawiły się mdłości. Kto w ogóle nazwał to „porannymi mdłościami” ?! chyba jakiś facet, który nie ma o tym zielonego pojęcia, bo prawda jest taka że mdli Cię od rana do nocy, a czasem to i w środku snu się budzisz bo jest Ci nie dobrze. Do tego brak apetytu, ból głowy i rozdrażnienie. Najchętniej rozszarpałabyś wszystkich dookoła. Ile ja się wtedy onarzekałam! Jakby ktoś słyszał te moje myśli.. Fakt jest taki, że dziś kiedy minął 6 miesiąc patrzę na to zupełnie z innej perspektywy. Bo przecież nie obejmowałam przez 3 miesiące muszli tak jak wiele innych przyszłych matek, nie musiałam leżeć w szpitalu i mąż też mnie nie znienawidził, a  dzidziuś cały czas rozwijał się prawidłowo, więc czego chcieć więcej.  

Przez ten cały okres najbardziej brakowało mi jakiegoś sygnału że ono tam jest. Naczytałam się przeróżnych forum na których kobiety rozpisywały się o więzi między matką a dzieckiem już od pierwszych chwil, o tym jak mówią do brzucha i czują jak dziecko kopie i że jak zjedzą buraka to dziecko jest spokojniejsze, a jak golonkę do wariuje. Sraty taty. Jak to możliwe że one czują  a ja nie! Z resztą jak tu gadać do kogoś kogo nie widzisz, nie słyszysz,  nie czujesz?  o czym w ogóle rozmawiać?? Przestałam więc wertować internet i odpuściłam. I nie wiedzieć kiedy nadszedł ten moment – pierwszy odczuwalny ruch. Bo wiesz że ono tam jest i rośnie, ale  magiczna staje się chwila dopiero wtedy gdy zaczynasz czuć się jak akwarium z  pływającą rybką. Teraz już wiedziałam o czym piszą te wszystkie matki, czułam dokładnie to samo.  Oczywiście z biegiem tygodni delikatne ruchy rybki przeistaczają się w stado pędzących koni, ale tak naprawdę czekasz żeby poczuć  te stópki i rączki chcące wywiercić dziurę w brzuchu.

Przychodzi więc etap kiedy zaczynasz planować, wymyślać imiona, wertować sklepy internetowe bo chcesz mieć wszystko najlepsze. Każdy maleńki ciuszek wywołuje uśmiech na twarzy. Wyobrażasz sobie kim będzie jak dorośnie, do kogo będzie podobny, czy będzie rozdartym bachorkiem, czy może niespotykanie grzecznym aniołkiem. Staram się nie zwariować, ale naprawdę czasem ciężkoJ rozwieszam zdjęcia z USG po domu, kupuję płyty muzyczne  dla dzieci bo podobno słuchając w ciąży muzyki klasycznej dzieci są mądrzejsze, projektuję pokój dla małego i czasem  zupełnie zapominam o innych ważnych sprawach. Dobrze że mam inne obowiązki bo pewnie zupełnie bym ześwirowała . Ale tak to już jest,  że gdy życie daje Ci takie niespodzianki to chcesz się w tym zupełnie zatracić. Bo zdajesz sobie sprawę jak duże masz szczęście, że Tobie się udało. Jest mnóstwo kobiet, które bardzo chcą, a nie mogą mieć dzieci, tracą nadzieję i przyzwyczajają się do życia w pojedynkę. Ja tak nie chciałam, dla mnie idealny dom to ten który stworzyli moi rodzice, gdzie zawsze było nas pełno, a ja i moi bracia do dziś  chcemy tam wracać. Mój tato zawsze powtarza że jego marzeniem  było  mieć  dużą, szczęśliwą  rodzinę i tak też pamiętam moje dzieciństwo. Była nas trójka, ja i moich dwóch braci. Każdy z nas  miał inny charakter, a razem stanowiliśmy mieszankę wybuchową. W domu zawsze było głośno, ciągle ktoś się śmiał i wrzeszczał, biegaliśmy z góry na dół, trzaskaliśmy drzwiami i robiliśmy bałagan. Były to czasy kiedy rodziców nie było stać na każdą zachciankę dzieci, więc musieliśmy wymyślać zabawy w których można było wykorzystać to co akurat było pod ręką, i tak np. Gdy robiło się ciepło całe dnie spędzaliśmy poza domem, bawiąc się ze zgrają osiedlowych dzieci. To były cudowne chwile i marzy mi się żeby mój Julian tak samo wspominał swoje dzieciństwo, żeby było beztroskie, pełne marzeń i planów, a ja chciałabym być mamą idealną, taką z którą można porozmawiać, przytulić się tak bez powodu i wiedzieć że zawsze będę obok, na dobre i złe. Marzył mi się dom na wsi i to się spełniło, pragnęłam spokojnego życia i takie mam, a Julek będzie dopełnieniem szczęścia. Bo prawda jest taka że w życiu najważniejsza jest rodzina i to o nią trzeba najbardziej dbać…

3 komentarze to “o tym co najważniejsze”

  1. Ania pisze:

    Wzruszające…. mam nadzieję, że moje marzenie o dzieciaczku też się kiedyś spełni….. Pozdrawiam

    • wpięknymwnętrzu pisze:

      na pewno spełni się 🙂 Ja też długo się starałam i traciłam nadzieję, aż w końcu nadszedł ten dzień… najcudowniejszy.. Trzymam bardzo mocno kciuki 🙂

  2. wpięknymwnętrzu pisze:

    Jeżeli czegoś pragniemy to na pewno się spełni, jestem tego żywym przykładem:) najważniejsze to cały czas dążyć do celu i nie tracić nadziei w to że się uda. Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa i ogromne gratulacje, fajnie że już tuż tuż i zobaczysz dzidziusia, ja nie mogę się doczekać tej chwili. Życzę również duuuużo zdrówka i ściskam mocno.

Leave a Reply

top