search
top

o braku postanowień

Nadszedł koniec roku, a wraz z nim podsumowania, rozliczanie tego co się działo i czy udało nam się spełnić choć odrobinę z naszych postanowień. Niestety jak przychodzi co do czego to tak naprawdę okazuje się że nie do końca pamiętamy co sobie zaplanowaliśmy.. Ja też nie pamiętam, no może poza standardowym „biorę się za siebie”, ale to w sumie powtarzam sobie każdego tygodnia, dlatego też postanowiłam, że w tym roku nie będzie żadnych postanowień.

Ostatnio rozmawiałam ze znajomym i on wielce oburzony bo dlaczego ja nie mam żadnych oczekiwań wobec siebie w Nowym Roku, bo przecież każdy musi mieć jakiś cel. Chwila, chwila, cel to nie to samo co postanowienie. Celi to ja mam od groma – przetrwać do marca, a potem jakoś urodzić, zrealizować wszystkie pomysły stolarskie od których już mi głowa pęka, dokończyć wreszcie ogród, albo przynajmniej jakąś jego część, nauczyć się robić dobre zdjęcia i …. mogłabym tak wymieniać do wieczora.

A tak w ogóle to po co mi postanowienia, których i tak nie spełnię? przychodzi koniec roku a ja za każdym razem zdaję sobie sprawę że z mojej długiej listy nic nie odhaczone bo oczywiście nie schudłam, milsza, choć bardzo się starałam, to nie byłam, ten kurs który miał być przełomem w moim życiu okazał się totalną porażką… więc po co sobie głowę zajmować takimi bzdurami. Żyj jakby jutra nie było to moja dewiza na ten rok. Oczywiście nie zamierzam wszystkiego sprzedać, spakować walizek i wyruszyć w podróż dookoła świata, ale chcę zwolnić, przestać przejmować się rzeczami na które nie mam wpływu i bardzo chcę mieć poukładane życie, może to trochę trywialne, ale takie przypominające komedię romantyczną, gdzie wszystko zawsze dobrze się kończy.

Cały życie do czegoś dążymy, chcemy więcej i więcej, a potem przychodzi jakaś tragedia, zatrzymujemy się i zaczynamy żałować że zmarnowaliśmy tyle czasu na rzeczy, które koniec końców szczęścia nie dają. Są ludzie, którzy ciągle czegoś zazdroszczą, są zawistni do granic możliwości, nie mają przyjaciół bo nikt z nimi nie chce się przyjaźnić, nie mają rodziny bo nikt nie chce się z nimi spotykać, ale mają dom wypchany gadżetami, najdroższymi meblami, lodówka ugina się od jedzenia, a barek pęka od nadmiaru alkoholu ..i co z tego jak są sami. Znam ludzi, którzy kłócą się z rodziną od lat, wręcz nie mogą patrzeć na siebie, a przecież kiedyś, urodziła ich jedna mama, razem się bawili, śmiali i nie mogli żyć bez siebie.. Znam też ludzi, którzy pomimo wielu przeciwności, są bardzo bliscy siebie. Mają trzon – rodziców, którzy od zawsze na pierwszym miejscu stawiali dobro dzieci, do których przyjeżdżasz i zawsze możesz liczyć na ciepłą zupę, kawę z ciastem, z którymi możesz o wszystkim porozmawiać i którzy potrafią obiektywnie doradzić. Rodzice, którzy nie śpią po nocach bo martwią się swoimi dziećmi i ich wyborami życiowymi, których może nie do końca rozumieją, ale nie krytykują, wspierają do końca… Rodziców których brak spowodowałby nieogarniętą rozpacz bo kochasz ich tak bardzo – moich rodziców.

W życiu jest wiele ważnych spraw, każdy ma inne priorytety, marzenia, postanowienia, ale w głębi serca wszyscy chcemy mieć najbliższych blisko siebie. Zawsze kiedy składamy komuś życzenia to zaczynamy od „dużo zdrowia, szczęścia i miłości..” takie oklepane, ale właśnie w życiu o to chodzi. Zdrowie jest najważniejsze bo za pieniądze go nie kupisz, a bez niego pieniędzy nie zarobisz. Szczęście – przez każdego inaczej rozumiane, ale efekt końcowy zawsze jest taki sam – uśmiech na twarzy. Miłość – człowiek nie kochany i taki który nie kocha jest wybrakowany, dąży do jakiegoś celu, ale na końcu nie ma z kim dzielić tej radości, więc co to przyjemność…

Niby to wszystko takie oczywiste, ale jak tak zaczniesz dłużej o tym myśleć to dojdziesz do wniosku, że nie pamiętasz kiedy ostatni raz mówiłeś swoim najbliższym że ich kochasz, kiedy był dzień gdy łzy szczęścia napływały Ci do oczu, gdy z radości serce chciało wyskoczyć, gdy odpoczywałeś tak na sto procent, bez telefonu, telewizji, leżąc na kanapie czy leżaku z zamkniętymi oczami, myśląc „cholera, ale ja mam fajne życie”…

W 2016 nie planuję, biorę wszystko co daje życie i zacznę doceniać to co mam.. bo mam naprawdę dużo, więcej niż miliardy ludzi na świecie. Mieszkam w wymarzonym domu, mam ukochanych bliskich i przyjaciół, Julka w drodze, do garnka też mam co włożyć, a jak braknie to mama z tatą pomogą, bo ich też mam, zdrowych, młodych i zawsze uśmiechniętych. Więc co tu postanawiać ?? Mogę tylko bardzo mocno marzyć o tym żeby wszyscy byli zdrowi bo to jedyne bez czego nie da się żyć… tak więc kochani życzę Wam z całego serca dużo zdrowia, szczęścia i radości:)

Leave a Reply

top