search
top

daleko od domu

24

23

22

1

20

25

26

27

12

16

17

19

18

14

13

10

9

8

11

5

Rajstopki, body, koszulki przygotowałam. Mleko do puszki dosypałam. Krem na każdą pogodę na stole zostawiłam, wszystko co ważne na kartce spisałam. Walizkę do bagażnika wepchnęłam i pojechałam.

Pierwszy raz zostawiam dziecko me. Nie zastanawiam się czy powinnam jechać, czy może zbyt wcześnie, bo gdybym zaczęła rozkładać na czynniki pierwsze to pewnie uznałabym że okropna ze mnie matka i nigdzie się nie ruszam. A tak to nie było czasu na zastanawianie.

No więc jadę sobie, muza na full, aż głośniki trzeszczą, kawa z Mcdonald w ręku i śpiewam razem z Tiną Turner . Niestety talentu wokalnego to ja nie posiadam, zostaje mi więc śpiewanie do kierownicy.

Po 4 godzinach jazdy, z bólem głowy (pewnie od tego mego rzępolenia) docieram na miejsce. Ostatkiem sił taszczę walizkę, klnąc pod nosem bo napakowałam tyle rzeczy jakbym co najmniej na tydzień wyjeżdżała.

Gdy udaje mi się dowlec do pokoju, padam na łóżko i pierwsza moja myśl : „cholera jak ja bym chciała być w domu!!”. Szybko, co nie?? jeszcze przed chwilą prawie kierownicę wyrywałam ze szczęścia a tu już na tęsknoty mnie zbiera. No dobra, trza się wziąć w garść bo cała noc zabawy przede mną…Tak, tak, cała noc zabawy.. Ja to nie wiem jak to jest ale gdy już  utyram się po pachy, tak że ledwo stoję na nogach to se myślę „kurde fajnie byłoby urwać się tak na jedną noc, żeby nie musieć kąpać, karmić, w nocy butelki robić i trzydzieści razy wstawać bo smoczek wyleciał. Żeby choć raz przespać ciągiem 5godzin..” i kiedy już mam tą niepowtarzalną okazję to nie przestaję myśleć. Czy te chłopaki poradzą sobie beze mnie, czy mój mąż będzie wiedział co zrobić gdy Julek zacznie płakać w środku nocy, albo dostanie gorączki.. i  jakoś tak nieswojo kłaść się do łóżka nie mając tego małego człowieczka przy sobie. Nagle smutno się robi, bo co jak co ale przyzwyczaiłam się już do  wyrywania włosów, wkładania palca do nosa czy ucha i tych wszystkich rytuałów związanych z codziennym zasypianiem…

Wydawało mi się że będę najszczęśliwszą osobą na świecie jak wezmę dzień wolnego od życia, ale jak przyszło co do czego to się okazało że oddałabym wszystko żeby móc przytulić tego mojego szkraba.

Po nieprzespanej nocy, półprzytomna piszę do męża mego „ jak sobie poradzili” w duchu licząc że pewnie Julek beze mnie to jak i ja bez niego.  Dostaję zwrotke: „już wstaliśmy, obudził się tylko o 4 do karmienia, a tak spał do 8”. Coooooo do 8??? Toż to nie możliwe! To ja tu wymyślam najczarniejsze wersje a ten 12 godzin  przespał! No I bądź tu mądry…

Cóż, prawda jest taka że gdy na świat przychodzi mały tuptuś to powiedzenie „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Leave a Reply

top