search
top

czerwona chatka

dawno temu, kiedy miałam niespełna naście lat zostałam przyjęta do bandy mojego brata… oczywiście jak każda inna wataha –  mieliśmy swoją bazę…niby nic  – stara chatka w małym gaiku… ale to był nasz azyl, miejsce gdzie wstęp miały tylko dzieci 🙂 spędzaliśmy tam całe letnie dni i nikomu nie chciało się wracać do domu. To były wspaniałe chwile, które do dziś wspominam z uśmiechem.. no i ta magiczna chatka – cztery deski na krzyż, kawałek wykładziny i kilka gratów, dla nas jednak był to szczyt marzeń.. Dziś mam trochę więcej niż 10 lat, nie mniej jednak wspomnienie chatki przetrwało, ba! nawet udało mi się stworzyć własną, prawdziwą. Zaczęło się od tego, że chciałam mieć małą pracownię, taką drewnianą, surową, bez szaleństw. Długo nie myśląc postanowiliśmy przekształcić dotychczasową grillownię, a niegdyś budynek gospodarczy, na klimatyczny warsztacik.  Jest piękny, cały z drewna, dopełniony gdzieniegdzie starą cegłą. Obowiązkowym elementem był kominek, niezbędny w zimowe dni. Moja kilkuletnia bratanica była przekonana jadąc w grudniowy wieczór na wieś, że „ciocia ma kozę w pracowni” jakież było jej zdziwienie jak zobaczyła tą żelazną kozę … a jak malneliśmy drzwi w kolorze gorącej czerwieni to sąsiedzi zatrzymywali się bo nie dowierzali „jak można w świniarni malować drzwi na czerwono!” no cóż – uroki życia na wsi. Na szczęście każdy ma inne poczucie piękna bo przecież gdybyśmy wszyscy lubili to samo, świat nie byłby już taki kolorowy  .. dla mnie moja chatynka jest miejscem gdzie mogę odpocząć i poukładać myśli i cieszę się że moje kolejne marzenie zostało odhaczone.

4

19

wpis pracownia

5

6

8

9

7

10

11

12

13

14

15

16

17

IMG_3162

Leave a Reply

top